Bonson - ZW Lyrics
  • #
  • A
  • B
  • C
  • D
  • E
  • F
  • G
  • H
  • I
  • J
  • K
  • L
  • M
  • N
  • O
  • P
  • Q
  • R
  • S
  • T
  • U
  • V
  • W
  • X
  • Y
  • Z
  • Send a Lyrics

    ZW

    [Refren]
    Wyszedłem z siebie, nic nie dygaj, zaraz wracam
    Oh, jak pięknie było, kiedy trwał ten bal
    A każdy, co miał, kurwa, pomóc w tarapatach
    Dziś się przygląda, kiedy płonę całkiem sam
    Ra-ta-ta-ta-ta-ta-ta-ta
    Spadną głowy tak jak kamień z serca spadł
    Człowiek człowiekowi wilkiem, kurwą brat dla brata
    Nawet mi nie żal, kiedy płonę całkiem sam

    [Zwrotka 1]
    Ona chce słuchać smutnych wersów o szaleństwie
    Oni mi piszą SMS-y o kalectwie
    Kilku chce mnie ukrzyżować, bo mam serce
    No to, kurwo, na co czekasz, trzeba kończyć, co zaczęte
    Wszystkie linie są zajęte, nie ma gościa
    Stawiali na mnie grubą pengę, teraz postaw
    Nagle nie bawi cię zaschnięta krew na kostkach?
    No tak, jak kurwa już niе bawi mnie ta rozpacz
    Krzyż na drogę, targam go na szczyt jak mesjasz
    Tam splunę prosto w ryj za to, co im zawdzięczam
    I wyrwę z gardła zamiast ślepo szukać szczęścia
    Bo mam dosyć oglądania, kurwa, S klas

    [Refren]
    Wyszеdłem z siebie, nic nie dygaj, zaraz wracam
    Oh, jak pięknie było, kiedy trwał ten bal
    A każdy, co miał, kurwa, pomóc w tarapatach
    Dziś się przygląda, kiedy płonę całkiem sam
    Ra-ta-ta-ta-ta-ta-ta-ta
    Spadną głowy tak jak kamień z serca spadł
    Człowiek człowiekowi wilkiem, kurwą brat dla brata
    Nawet mi nie żal, kiedy płonę całkiem sam

    [Zwrotka 2]
    Ona mi pisze, że się spodziewała więcej
    Oni mi dalej, kurwa, piszą o kalectwie
    Ja ciągle nie chcę przerwać balu, bo zatęsknię
    By złoty strzał ze srebrnej tacy wziąć w karetce
    Moje wybory to już, kurwa, nie wasz problem
    Moje wybory, fajne takie, nie za mądre
    Was i te wasze złote rady jebać prądem
    Twoje wybory fajne takie, nie zazdroszczę
    Od zawsze wojna na bani
    Nie odbieram, znaczy nie chcę, może skończ tarabanić?
    Każdy wymaga coraz więcej, a chcę jointa na Bali
    I nie zabić się przy pierwszej lepszej, kurwa, okazji

    [Refren]
    Wyszedłem z siebie, nic nie dygaj, zaraz wracam
    Oh, jak pięknie było, kiedy trwał ten bal
    A każdy, co miał, kurwa, pomóc w tarapatach
    Dziś się przygląda, kiedy płonę całkiem sam
    Ra-ta-ta-ta-ta-ta-ta-ta
    Spadną głowy tak jak kamień z serca spadł
    Człowiek człowiekowi wilkiem, kurwą brat dla brata
    Nawet mi nie żal, kiedy płonę całkiem sam

      Comments

    There is no comment.
    Leave a Comment
    *Your comment will be published after approval.