Verba - Byli Kiedyś Ziomalami Lyrics
  • #
  • A
  • B
  • C
  • D
  • E
  • F
  • G
  • H
  • I
  • J
  • K
  • L
  • M
  • N
  • O
  • P
  • Q
  • R
  • S
  • T
  • U
  • V
  • W
  • X
  • Y
  • Z
  • Send a Lyrics

    Byli Kiedyś Ziomalami

    {Refren}
    Byli kiedyś ziomalami choć nie byli tacy sami
    Niczym bracia razem przesuwali skały
    Czasem szli w milczeniu, czasem mieli kosę
    Ale nigdy nie olali, jeśli któryś walczył z losem
    Ile warta byłaby ta cała pierdolona przyjaźń
    Gdybyś w minutę tracił to, co latami zdobywasz?
    Przyjaciele nie do zdarcia
    To opowieść o najbliższej grupie wsparcia!

    {Zwrotka 1}
    Trzech ziomali, którzy się dogadywali
    W tym świecie zrysowanym, w którym dorastali
    Mieli dziewczyny , z którymi czas spędzali
    Nie znałem drugiej paczki, by tak świrowali
    Jeden z nich miał dziewczynę, której ojciec pijak
    Na córce się wyżywał, gdy szklankę wychylał
    Chłopaki tłumaczyli żeby się nie spinał
    Jeśli się powtórzy, pójdziemy tam i finał
    No i przybiegł mówiąc, że jest zadyma
    Stary pijany rozróbę siać zaczyna
    Gdy wjechali tam, twarz dziеwczyny cała sina
    Nie czekali na nic i ta reakcja ich zgubiła
    Skutеcznie jak grupa szybkiego reagowania
    W czterech ścianach ich trzech go okłada
    Bronili dziewczyny, ale przesadzili
    Odjechał na ich oczach ze świata żywych

    {Refren}
    Byli kiedyś ziomalami choć nie byli tacy sami
    Niczym bracia razem przesuwali skały
    Czasem szli w milczeniu, czasem mieli kosę
    Ale nigdy nie olali, jeśli któryś walczył z losem
    Ile warta byłaby ta cała pierdolona przyjaźń
    Gdybyś w minutę tracił to, co latami zdobywasz?
    Przyjaciele nie do zdarcia
    To opowieść o najbliższej grupie wsparcia!

    {Zwrotka 2}
    Wyjechali, szukali rozwiązania
    Policja wciąż za nimi podążała
    A oni podejrzani, radio, TV, ciągła nagonka
    Gdzie uciekać, gdy ich twarze zna już cała Polska
    Nie ukryją się (nie), nie ma już ucieczki
    Może powiesz w imię czego, dla jakiejś dupeczki?
    „Trzeba było siedzieć w domu, olać patologię"
    Nie, przyjaciel nigdy tak nie powie
    Postanowili, że się zgłoszą i odpokutują
    W strachu uciekali, teraz już nie panikują
    Jutro idziemy to załatwić
    Minie kilka lat i pożegnamy kratki
    Obudzili się, ale jednego już nie było z nimi
    Zostawił list ze słowami takimi:
    „To była moja dziewczyna, ja was w to wciągnąłem
    Dzięki bracia, jadę tam, na siebie to biorę!"

    {Refren}
    Byli kiedyś ziomalami choć nie byli tacy sami
    Niczym bracia razem przesuwali skały
    Czasem szli w milczeniu, czasem mieli kosę
    Ale nigdy nie olali, jeśli któryś walczył z losem
    Ile warta byłaby ta cała pierdolona przyjaźń
    Gdybyś w minutę tracił to, co latami zdobywasz?
    Przyjaciele nie do zdarcia
    To opowieść o najbliższej grupie wsparcia!
    Byli kiedyś ziomalami choć nie byli tacy sami
    Niczym bracia razem przesuwali skały
    Czasem szli w milczeniu, czasem mieli kosę
    Ale nigdy nie olali, jeśli któryś walczył z losem
    Ile warta byłaby ta cała pierdolona przyjaźń
    Gdybyś w minutę tracił to, co latami zdobywasz?
    Przyjaciele nie do zdarcia
    To opowieść o najbliższej grupie wsparcia!
    To opowieść o najbliższej grupie wsparcia! 

      Comments

    There is no comment.
    Leave a Comment
    *Your comment will be published after approval.